Strona główna  |  Galeria zdjęć  |  Plan miasta  |  Kontakt   





www.ruciane-nida.orgwww.ruciane-nida.orgwww.ruciane-nida.org
Komunikacja
Rozkład jazdy PKS
Rozkład jazdy PKP
Rozkład rejsów statków

Plan miasta

Nasze miasto
Władze
Urząd Miasta i Gminy
Herb

Kalendarz imprez

Baza adresowo-informacyjna

Urzędy i Instytucje
Kościoły
Oświata
Zdrowie

Ważne telefony

Prognoza pogody


Artykuły


 

Relacja z podroży kolejowej pociągiem relacji Olsztyn Główny - Pisz, linią nr 219, którą odbyłem na początku sierpnia 2005 roku. Zachęcam do lektury tekstu i obejrzenia fotorelacji.

Jest zwykły szary, niczym nie wyróżniający się dzień. Oto, wreszcie po kilku długich miesiącach, mam ponownie okazję pokonać pociągiem trasę z Olsztyna do Pisza.

Wchodzę na perony dworca kolejowego Olsztyn Główny, ponurą atmosferę pogłębią jeszcze bardziej słońce głęboko schowane za chmurami. Zbiera się na deszcz. Jest godzina 13:00, do odjazdu pociągu mam zatem jeszcze ponad 1h 30 minut, postanawiam już teraz zakupić bilet na długą podróż (bilet ulgowy Olsztyn – Pisz: 10,02 zł), w pobliskiej informacji dowiaduje się, iż skład do Pisza podstawiony zostanie na peronie 1, „z pół godziny przed odjazdem”.

Wzbogacony o te informacje wracam na perony, gdzie urządzam sobie krótki spacer. Zaczyna kropić deszcz. Nie pomaga to z pewnością robotnikom konserwującym pordzewiałe dachy nad peronem drugim. Dochodzi godzina 13:50. Lokomotywa SM42 przytacza powoli na peron 1. około sześć wagonów. Po początkowej chwili zwątpienia, czy to oby na pewno skład do Pisza, dostrzegam na jednym wagonie wysłużoną tablice kierunkową „Olsztyn – Szczytno – Pisz”. Po chwili trzy wagony z przytoczonego składu zostają odpięte od reszty i pozostają na peronie. SM42 wraca z powrotem na inny tor. Czas zatem zająć miejsce w wagonie. Usadawiam się na końcu pierwszego wagonu (otwartego). 
Po chwili na „sąsiedni” tor 3, peron 2 SM42 przytacza cztery wagony. Kilka minut później na początek składu podjeżdża lokomotywa SU45, która poprowadzi ten pociąg do Korsz. Przez chwilę ma nadzieje, że również nasz skład poprowadzi ten sam lok., co jest widokiem coraz mniej spotykany na linii 219. Nadzieja ta zostaje jednak szybko rozwiana, gdy chwilę później podstawiona zostaje na peronie 1. lok. SU42. No cóż, może innym razem...
Do odjazdu mamy jeszcze około 30 minut, w wagonie robi się coraz ciaśniej. Ku mojemu zaskoczeniu w części wagonu, gdzie siedzę zajęte są prawie wszystkie miejsca. Na moment wątpię czy aby na pewno znajduje się we właściwym pociągu. Wszelkie wątpliwości rozwiewa głos pani wydobywający się z peronowych głośników na kilka minut przed odjazdem.

Jest 14:37. Ruszamy. Bez pośpiechu opuszczamy stację Olsztyn Główny, żegnającą podróżnych widokiem pordzewiałych lokomotyw i niemniej zdewastowanych starych wagonów ustawionych na bocznych torach. Nie wiele zmienił się zatem widok jaki pamiętam z podróży sprzed kilku lat. Powoli zostawiamy w tyle Olsztyn. Mkniemy z prędkością około 80 km/h, tyle wynosi na tym odcinku linii 219 prędkość szlakowa.

Pierwszy postój na trasie - Klewki (10,162 km). Z pociągu wysiada sporo pasażerów, głównie młodzież dojeżdżająca jak się domyślam do szkół do Olsztyna. Szybki rzut oka na tutejszy budynek stacji, który zachował się w stosunkowo dobrym staniem, pierwsze zdjęcie z trasy i ruszamy dalej. W wagonie nadal ciasno. Czas na pierwszą i ostatnią jak się później okaże kontrolę biletów.

Kilka chwil później kolejny postój. Tym razem Marcinkowo (16,691 km). Mała buda, wymalowana w trudne do odczytania napisy wita równie „spore tłumy” jak w Klewkach. Czynne są tutaj co najmniej dwa tory. Ma tutaj miejsce mijanka pierwszego pociągu powrotnego z Pisza ze składem Olsztyn – Szczytno (także w zestawieniu z SU42). Niestety nie zawsze jest to zsynchronizowane, czego sam doświadczyłem dzień wcześniej. Tym razem nie czekaliśmy na szczęście na przepuszczenie innego składu i od razu ruszyliśmy w dalszą drogę.

Za oknem przewijały się krajobrazy typowe dla tej trasy – dużo lasów, głównie sosnowych, na przemian z polami. O brzydkim umiejscowieniu trasy nie można zatem mówić, jednak na podziwianie widoków będzie czas później. Teraz cieszę się jeszcze w miarę szybkim tempem jazdy. Dokładnie 10 kilometrów za Marcinkowem pociąg zatrzymuje się na stacji Pasym. Główny budynek stacji stosunkowo zadbany, wygląda na zamieszkany na co wskazuje sąsiadujące bezpośrednio z peronem podwórze (szczelnie oddzielone drewnianym płotem), a ściśle mówiąc ogródek. Pociąg w dalszym ciągu pustoszeje, mój wagon w luzuje się jeszcze bardziej, wysiadają kolejni pasażerowie, wsiada maksymalnie dwóch czy trzech. Po krótkim postoju kierownik pociągu daje sygnał do odjazdu.

Przez chwile wyraźnie zwalniamy, tory wiją się tutaj na stosunkowo wysokim nasypie. Zaraz jednak maszynista ponownie przyspiesza. Dokładnie po 40 minutach jazdy wita nas pordzewiała tablica z napisem Grom (34,305). Wysiada ponownie kilka osób, wsiada niewspółmiernie mniej. Jedziemy dalej. W wagonie panuje już lekkie poruszenie, wszystko przez zbliżającą się następną stację, jaką jest Szczytno – jedna z kluczowych stacji na trasie. Zaplanowano tam aż 7 minutowy postój. Wszystko przez mijankę z pociągiem (w dni robocze szynobusem) powracającym z Pisza.

Do Szczytna (44,946 km) wjeżdżamy planowo, o 15:31. Z pociągu wysypuje się zdecydowana większość podróżnych. W całym wagonie, gdzie się znajduje zostało maksymalnie 5 osób (wraz z konduktorem). Jedna pasażerka w mojej części wagonu, wobec przedłużającego się postoju, zaczyna wątpić, czy aby na pewno pojedziemy dalej. Na peron 2., po kilku minutach czekania, wtacza się powracający z Pisza, szynobus SA106-008 – już bez dodatkowego, dołączanego na czas minionych wakacji wagonu. Biało-niebieski autobus szynowy jest wypełniony po brzegi. Na peronie czekaj już spora grupka podróżnych. Współczuje im, sam dzień wcześniej doświadczyłem co to znaczy tłuc się w zatłoczonym szynobusie z torbą na kolanach. Kilka minut później SA106 mija nas i rusza w dalszą drogę do Olsztyna. My czekamy jeszcze kilka chwil i z nowym konduktorem wreszcie także ruszamy dalej. Ostatnie spojrzenie na zabytkowy obiekt dworca w Szczytnie i ponownie wjeżdżamy w lasy. Mamy już za sobą ponad godzinę jazdy.

Po kilku minutach dojeżdżamy do przystanku Olszyny (52,523 km). Ktoś nie tutejszy mógłby zdziwić się dlaczego pociąg zatrzymuje się prawie, że w środku lasu. Nie ma tutaj żadnego zadaszenia, malutki peron coraz szczelniej porasta trawa, a mała tablica z nazwą przystanku, wraz z rozkładem jazdy, wisi w ukryciu na słupie energetycznym. Rozlega się gwizdek konduktora, SU42 wypuszcza z siebie małe kłęby dymu i odjeżdżamy. Mkniemy przez pola, przeplatane lasami i mniejszymi lokalnymi drogami. Pasażerów niestety niewiele. Na trasie nr 219 wyraźnie potrzebne jest połączenie Olsztyn – Szczytno, niestety dalej pociąg wiezie już raczej tylko powietrze... niestety...

Zbliżamy się powoli do przystanku Jeruty (55,480 km), pierwszego dotychczas z peronem usytuowanym po prawej stronie. Stajemy, tylko po to, aby już za chwilę ruszyć, przekraczamy przejazd kolejowy zlokalizowany bezpośrednio za końcem peronu i podążamy dalej w głąb Mazur. Swoją drogą zmotoryzowaniu muszą się tutaj uzbroić w cierpliwość bo szlabany na przejeździe zamykane są jeszcze przed tym jak pociąg zatrzyma się na stacji.

Po chwili przed oczami ukazuje się kolejny zdewastowany budynek z zamkniętą kasą biletową, o poczekalni nie wspominając. To Świętajno (60,691 km) - kolejny przystanek na trasie mojej podróży. Typowy widok dla tutejszej trasy – kilka zarośniętych bocznych torów i mało okazały obiekt stacyjny. Wsiada jedna osoba, konduktor wreszcie będzie mógł wypisać bilet... Odjazd. Przed nami ostatnie kilometry, które pokonamy z przyzwoitą prędkością. Zbliża się Kolonia (63,468 km), jakże nie lubiany przeze mnie punkt na trasie. Po prawej stronie stacji – w miarę okazały, a z pewnością odróżniający się od otoczenia tartak, z nieczynną już chyba bocznicą kolejową.

Mija godzina 16:00. Zaczyna ponownie lekko kropić deszcz. Toczymy się z prędkością maksymalnie 30 km/h. Tutaj już szybciej nie pojedziemy. Prędkość szlakowa od stacji Kolonia została obniżona w 2003 roku do tak dobijającej liczby ze względu na zły stan torowiska. Podróż stacje się coraz bardziej monotonna i usypiająca. Po kilkunastu minutach wjeżdżamy na stacje Spychowo (69,786 km). Niegdyś była to mijankowa stacja pociągów kursujących z Olsztyna do Ełku i w przeciwnym kierunku. Budynek stacyjny z dobrze widocznym wypisaną na ścianie nazwą stacji wydaje się zamieszkany, dziwią jednak zabite kratami drzwi i okna.

Jedziemy dalej. Cała podróż mija bez większych opóźnień, zgodnie z rozkładem jazdy. Zatarte są dzięki temu moje nieprzyjemne wspomnienia z początku i ponad 40 minutowego poślizg szynobusu z Pisza do Olsztyna. Widoki coraz bardziej znajome, nazwy mijanych miejscowości i stacji (tudzież przystanków) również. Zbliża się położony w środku gęstego lasu przystanek Karwica Mazurska. Nie wiele się tutaj zmieniło w porównaniu z poprzednimi latami. Może poza kompletnie nową, wymienioną niebieską tablicą z nazwą przystanku. Ku zaskoczeniu do pociągu wsiada jedna osoba, a my ruszamy dalej. Do końca podróży jeszcze godzina.

Mijamy przejazd kolejowy i drogę łączącą Nidę z drogą numer 58. Oznacza to, że za kilka chwil czeka nas postój na przystanku Ruciane-Nida Zachodnia (82,497 km). Z roku na rok degradacja tutejszego budynku kolejowego postępuje, nadal nikt nie zabrał się zamalowanie pomazanych ścian i nie zapowiada się, aby estetyka przystanku uległa poprawie w najbliższym czasie. W ostatnim czasie blachami zabite zostały okna i wejście do poczekalni oraz kasy biletowej, która jednak – co ważne - w dalszym ciągu funkcjonuje w postaci małego okienka od strony peronu, otwartego na 30 minut przed odjazdem pociągu. W roku 2002 rozebrana została bocznica do pobliskiego - rozkradanego obecnie przez złomiarzy - Zakładu Płyt Pilśniowych i Wiórowych. Pozostało jedynie kilka metrów torów wraz ze zwrotnicą... widok nie napawający optymizmem jeśli spojrzeć na przyszłość linii Olsztyn – Pisz. Na przystanku wysiada kilku pasażerów, widok spotykany tutaj prawie zawsze podczas przejazdu pociąg. Warto dodać, iż frekwencja wsiadających tutaj do pociągu do Olsztyna z pewnością wyróżnia się pozytywnie od innych stacji na tej części trasy.

Jedziemy dalej w kierunku stacji Ruciane-Nida (85,892 km). Jak zawsze wita tutaj podróżnych (w lecie wielu turystów) zadbany budynek stacji wraz z czystymi peronami charakterystyczną kładką dla pieszych nad torami Widok ten zadziwia tym bardziej jeśli pod uwagę weźmie się aktualny rozkład jazdy pociągów, które przejeżdżają przez stację zaledwie cztery razy na dobę. Wjechaliśmy do Rucianego-Nidy planowo o 16:53. Nikt nie wysiadał, nikt nie wsiadł. Przed odjazdem jeszcze krótkie spojrzenie na stojące bocznym torze wagony mieszkalne i grillujących wczasowiczów zakwaterowanych w tychże wagonach podczas pobyty na wczasach. Jeszcze tylko krótka refleksja na temat dawnych lat tutejszej stacji, kiedy zaczynała tutaj swój bieg linia do Mrągowa, czy miały miejsce mijanki pociągów i czas ruszać dalej. Wyjeżdżamy poza perony, przekraczamy bardzo wolno przejazd kolejowej na Alei Wczasów – niestety już niestrzeżony i po kilkuset metrach (po ówczesnym minięciu dwóch w miarę dobrze zachowanych schronów bojowych) wjeżdżamy na most kolejowy na Kanale Nidzkim. Most ten wydaje się być chyba największym tego typu obiektem na całej trasie do Pisza.

Ponownie wjeżdżamy w gęsty las, to już Puszcza Piska, zatem po raz kolej nadarza się doskonała okazja na podziwianie widoków przewijających się w wolnym tempie za oknem pociągu. Po kilku minutach tory zaczynają biec równolegle do – wyremontowanej w ostatnich miesiącach i latach drogi Ruciane-Nida – Pisza. Tutaj nie ma mowy o konkurowaniu z komunikacją autobusową, nawet rowerzyści jadą tutaj szybciej niż pociąg. Po kilkunastu minutach jazdy pociąg zatrzymuje się na przystanku Szeroki Bór (93,777 km). Pobazgrane zadaszenie na skraju lasu - to za pewne zapada w pamięci podróżnym z tego punktu trasy. Kilkaset metrów za Szerokim Borem pociąg mija bocznicę do Jednostki Wojskowej, byłej kwatery Hermana Goeringa z czasów II Wojny Światowej.

Po pewnym czasie mija mnie kierownik pociągu, podążający ze swoimi bagażami na koniec składu - przygotowuje się już do powrotu do Olsztyna. Stacja Pisz coraz bliżej. Mijamy od południa wieś Snopki, następnie pierwszy semafor piskiej stacji, wschodnią nastawnię i SU42 wraz z trzema wagonami wtacza się powoli na tor 1 stacji w Piszu (101,991 km). Po prawej stronie na zewnętrznym torze stoi kilka wypakowanych drewnem wagonów, które zapewne następnego dnia odjadą do Ełku. Na peronie końcowej stacji mojej podróży widać już małą grupkę, około 10-15 osób, którzy czekają na pociąg do Olsztyna. Prawie punktualnie, z minutowym poślizgiem pociąg relacji Olsztyn Główny przez Szczytno do Pisza kończy swoją podróż. Z wagonów wysiada co najwyżej 12-15 pasażerów.

Zaraz po zatrzymaniu maszynista wyskakuje z lokomotywy, odłącza ja od wagonów i rusza w kierunku nastawni zachodniej. Tam SU42 skierowana zostaje na tor 3, po którym objeżdża wagony i po około 8 minutach stoi już z drugiej strony składu gotowa do odjazdu do Olsztyna. Jest jeszcze trochę czasu na pogawędkę z kierownikiem pociągu. Odjazd pociągu powrotnego do Olsztyna zaplanowany jest na 17:45.

Z jednej strony wiele się zmieniło na linii nr 219 w porównaniu z poprzednimi latami. Wypadły z rozkładu wszystkie prestiżowe dalekobieżne pociągi, spadła drastycznie prędkość szlakowa, zamknięto dla ruchu pasażerskiego odcinek Pisz – Ełk. Z drugiej strony cieszy fakt, iż mimo wielu trudności linia funkcjonuje w dalszym ciągu. Pozostaje mieć gorącą nadzieję, iż za kilka lat trasę z Olsztyna do Pisza w dalszym ciągu przebyć będzie można pociągiem, czego życzę sobie, jak i wszystkim tutejszym miłośnikom kolei.

Paweł Wagner
sierpień 2005 r.

« powrót do spisu artykułów

Przed odjazdem z Olsztyna Głównego. Widok z pierwszego wagonu w kierunku Szczytna.

Tablica kierunkowa pociągu relacji: Olsztyn - Szczytno - Pisz

Lokomotywa SM42 podstawia na 2, peron wagony dla pociągu relacji Olsztyn - Korsze.

Boczne tory stacji Olsztyn Główny. W tle zardzewiała lokomotywa SM42.

Lokomotywa SU42 prowadzi pociągu relacji Olsztyn - Pisz.

Widok z okna pociągu do Pisza.

Marcinkowo.

Pasym.

Grom.

7-minutowy postój na stacji Szczytno.

Szynobus SA106 relacji Pisz - Olsztyn Główny wjeżdża na peron 2. stacji Szczytno.

Przystanek Olszyny.

Przystanek Jeruty

Świętajno.

Kolonia.

Spychowo.

Przystanek Karwica Mazurska.

Przystanek Ruciane-Nida Zach.

Lokomotywa SU42 wraz z pociągiem relacji Olsztyn - Pisz kilkaset metrów za przystankiem Ruciane-Nida Zach.

Stacja Ruciane-Nida. Widok z kładki dla pieszych.

Pociąg Olsztyn - Pisz podczas postoju na stacji Ruciane-Nida.

Przystanek Szeroki Bór.

Stacja Pisz.

Lokomotywa SU42 podczas manewrowania na stacji w Piszu przed odjazdem w drogę powrotną do Olsztyna.

 

www.ruciane-nida.org
(C) 2005-2007 - Paweł Wagner